Komentarze: 9
Pazurki, make-up, mała czarna... Jeszcze tylko kilka dni. Aaach jak ja kocham robić się na bóstwo i jak bóstwo wyglądać x]
Raz na jakiś czas, aby się nie znudziło. Módlmy się tylko, aby fryzjerka- u której będę po raz pierwszy ze względu na to, iż moja obcykana nie miała miejsc- nie spieprzyła mi pasemek. I ogólnego ładu.
A jutro sobota. Powrót ze szkoły, bezchmurne niebo, ciepły wiaterek i myśl ,,jutro sobota". Powinno być lekko, przyjemnie i optymistycznie. Jest jednak tak jakoś obojętnie i zwyczajnie. Jakbym wcale nie miała spać do 12, zjeść śniadania bez strachu, że gdziekolwiek się spóźnię, leniuchować do wieczora tylko po ty, by o 19 wybrać się na wspaniałą zabawę z przyjaciółmi. To fakt, kilka ludków z naszej paczki nie zawitało na ten weekend, będzie jednak z kim poszaleć. Mimo to nie cieszę się. Coś ze mną nie tak? Może macie w zanadrzu trochę sarkazmu, cynizmu i ironii...?